Musiałam uciec. Musiałam się podnieść. Musiałam...
Walczyłam ze sobą jeszcze jakiś czas. Czułam fizycznie jak duży opór stawiało mi ciało. Byłam cała sztywna. Czułam się jak więzień samej siebie. Powolutku udawało mi się rozprostować palce. Gorzej było z oczami. To mnie kosztowało o wiele więcej wysiłku. W końcu udało mi się zmusić je do współpracy, a kiedy je otworzyłam zobaczyłam, że jestem w swoim mieszkaniu, jest cisza i spokój, osób, które widziałam nie ma obok mnie. Wszystko było w porządku. Jeszcze 15 minut uspakajałam oddech. Z oczu płynęły łzy wdzięczności za powrót do rzeczywistości i za to, że to co czułam było tylko złudzeniem. Czymś, co się nie stało. Płakałam ze strachu prosząc w duszy Boga, aby zdjął ze mnie ten ciężar. Strach pozostaje jednak na długo. Wróciłam i to jest najważniejsze.Od dziecka choruję na padaczkę. Napady padaczki u osób chorych są różne. Czasem zdarzają się utraty przytomności z drgawkami, a czasem chory się tylko wyłącza z rzeczywistości i na chwilę traci z nią kontakt. Zdarzają się jednak takie padaczki, podczas których z człowiekiem dzieją się dziwne rzeczy i zostaje wepchnięty do innego świata, czuje, widzi i słyszy rzeczy, których nie ma, może stać się chwilowo agresywny, denerwuje go dosłownie wszystko - każdy dźwięk, każde wypowiadane przez innych słowo, światło... Ma silne poczucie, że dzieje się właśnie coś, co się tak naprawdę nie dzieje i staje się niewolnikiem "innego świata", jest wystraszony, bo nie wie, czy świat, w którym aktualnie się znajduje jest realny, czy to się dzieje naprawdę, czy też nie. Tak wygląda mój świat. Czasem odjeżdżam. Czasem coś porywa mnie w tył odbierając mnie światu. Czuję to fizycznie. Jestem cały czas świadoma tego, że coś się ze mną dzieje. Słyszę innych i wiem, że są obok, ale nic nie mogę zrobić. Raz radość, a raz strach i lęk. Lęk przed kolejnym takim napadem, w którym stracę kontakt z rzeczywistością i coś nierzeczywistego wezmę za stan faktyczny. Wstydzę się z kimkolwiek o tym porozmawiać. Chory na padaczkę boi się wyśmiania i niezrozumienia. Taka jest prawda. Takie jest nasze życie.

No comments:
Post a Comment